niedziela, 26 sierpnia 2012

We are the champions.

W najbliższym czasie czeka mnie przeprowadzka. Jest mi żal tego miejsca, ale tłumaczę sobie, że to przecież większy metraż, bliżej do Warszawy, mam również gdzie biegać. Jednak pakowanie wiąże się, w moim przekonaniu, ze stresem.

Mój Kolega zaprosił mnie w sobotę na zawody w podnoszeniu ciężarów, w których sam brał udział. Lubię oglądać zmagania ze sztangą. Głownie te telewizyjne, na żywo miałam je okazję zobaczyć dopiero wczoraj. Oprócz młodych zawodników na pomoście znaleźli się prawdziwi 'weterani', jak bracia Dołęgowie. Z boku przyglądał się im dwukrotny vicemistrz olimpijski Szymon Kołecki. Mój wspaniały Kolega zapoznał mnie z Nim i zdobyłam autograf z dedykacją. :) Wiem, wiem. Nikt oprócz mnie nie ekscytuje się przesadnie sportem, ale wierzcie to coś niesamowitego. Sportowcy są dla mnie wyjątkowi. Codziennie ciężko pracują, przezwyciężają swoje słabości, dążą do perfekcji, a w dużej mierze prywatnie są wspaniałymi ludźmi. Utwierdziłam się w przekonaniu, że chcę być w przyszłości dziennikarzem sportowym.

PS Do pełni szczęścia muszę jeszcze poznać Maję Włoszczowską, Sylwię Gruchałę, Bartosza Kurka i Kasię Skowrońską-Dolatę. 

4 komentarze:

  1. przeprowadzki zwykle tworzą chaos w głowie - jest i żal i radość. jak najwięcej tego drugiego Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pamiętam jak się przeprowadzałam. Było to jednak bardzo dawno temu, miałam zaledwie 6 lat. Jako dziecko bardzo szybko się zadomowiłam w nowym otoczeniu, ale nie wiem jak by to było teraz. :c

    Ja za bardzo sportów poza siatkówką nie lubię, a i tak tak nawet z tego meczy nie oglądam, tylko czasami. Jednak miło jest patrzeć jak ktoś ma pasję i się jej oddaje, w sumie nie ważne co to jest. C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otoczenie bardzo mi się nie zmieni.Ci sami znajomi, znajome miejsca, tylko adres inny. :)

      Usuń