Jakiś niepokój we mnie kiełkuje. I myśli niepoukładane po głowie się plączą, Budzik nie budzi. Nawet herbata rady czasem nie daje. Zmęczenie ogromne dopada, mimo że powodów nie ma.
Czasu bark. Na książki najwięcej. Już lista się ciągnie daleko, półki się uginają, a ja w miejscu stoję.
Skusiłam się jedynie na słynnego Greya, tego od pięćdziesięciu twarzy. Podobno wulgarna. Podobno w głowie niedobrze miesza ta książka. Ja widziałam tam historię trudnej relacji między dwojgiem ludzi. Historię miłosną rzec by można. Trudną i na swój sposób poruszającą.
A w uszach wciąż Emelie Sande rozbrzmiewa i jej My kind of love...
To taki niepokój noworoczny, że nowe przyszło i coś trzeba. Chyba. Co?
OdpowiedzUsuń