piątek, 4 stycznia 2013

first

Jest inaczej. Lepiej być może. I energia rozpiera. Praca nie przeraża. Myśli dobre po głowie się kłębią.  Ludzie jacyś  spokojniejsi. Ja również. Pewniej siebie przez warszawskie ulice kroczę. Choć torba nieraz za ciężka i deszcz w oczy atakuje. Zimy nie czuć. Śniegu nie widać. I dobrze. Ta 13 chyba dobra będzie. Przecież wisząca na drzwiach pecha odstrasza. Na koszulce przez kilka lat była. Stwierdzić mogę, że szczęście nieraz przyniosła.

Znalazłam swoją ostoję w polskiej muzyce. Teksty, które pozostają w głowie na długo. Mądre teksty. O życiu, mijaniu, tęsknocie. Idealne na zimowe wieczory, nawet te bez białego puchu. I głos! Nietypowy, nieprzesłodzony. Oryginalny. Trochę szorstki. A melodie? Delikatne. Ta z "Jej zapachu" powoduje uczucie nostalgii. Jakże pięknej. Pełnej tęsknoty za czymś czego do końca nazwać nie umiem.

                                                                                                Ania Dąbrowska "Bawię się świetnie"

Styczeń przyniósł dużo. Mimo że to tylko cztery dni. Przyniósł satysfakcje, z faktu, iż potrafię po angielsku uświadomić studentowi politologii, że szans na kawę nie ma.  Przyniósł podekscytowanie naszą ligą siatkarską. Przyniósł nieśpieszne wieczory i powolne ranki. Kilka dobrych książek. Nowy smak herbaty.
 I siłę.

4 komentarze: